Wiersze

Przebudzenie

Piąta rano. Pierwszy promień słońca
prześlizguje się przez drobinki
okiennego kurzu, na stole szklanka,
a w niej resztki wczoraj, zatopione.

Okno. I nie pamiętam snów tej nocy
byłem rycerzem, strażakiem, może ekspedientem
w Mc Donalds’ie, uśmiecham się szyderczo
przełykając ślinę. Coś musiało
wydarzyć się, splątany pościelą, ledwo
przebudzony wciągam bakterie fruwające
w powietrzu czuć lepkość, zapach jej ud.

Nie potrafię zapomnieć o tej kobiecie
na wpół senny, nieprzespane noce pętlą się
na strychu wyobraźni, na krańcu rzeczywistości,
bo przecież była, po coś poznałem ten smak.

Bataliony słonecznego światła zdobywają czoło,
przejaśnia się, być bliżej i więcej,
ujrzeć świat wędrując po krawędzi szklanki.

Wiersze

Zdarza mi się

czasami zdarza mi się
opluć kogoś na ulicy

nie wiem jak to się dzieje
idę i pluję

pluję słowem myślą
że głupi idzie

a ja pluję na nich
na was na ciebie

czasami mi się zdarza
i pluję

tylko ona rozumie
idąc ze mną ulicą

do łóżka
zdarza się czasami

czasami myślą
pluję głupi

Wiersze

Krystyna z gazowni rozmawia przy kawie z panią Goździkową

Ten nowy sąsiad spod siódemki, on ma dużego,
co też pani mówi, pani Krystyno, a instruktor
fitness spod trójki? I te bokserki wykrojone
na miarę dwudziestego pierwszego wieku,
droga koleżanko, on ma najmniej dwadzieścia pięć.

Mąż ma bóle w okolicach i nie daje mi
zasnąć, sapie jak pies sąsiada, albo jak sąsiad
kochana koleżanko, niechże pani da spokój,
pani Goździkowo, ja swoje wiem, chłop z targu
ma duże jajka, odwiedzam go co trzy dni.

Chciałabym dużego, ja to wolę mniejsze,
łatwiej przechować, a i roboty przy takich
niewiele, racja sąsiadko, tylko pociecha
także mała, coś za coś, duże psy robią
duże kupy, to nie są zwierzęta do bloku.

Wiersze

Jest taki adres

„Adresy się zapisuje, aby je zapomnieć” – Stanisław Tym

Jutro spacer po parku zamiast uczyć się,
rozmawiać, przekonywać. Obserwacje
kobiety z lisem i bez. Spacerować,
oglądać się, chciwie pożerać kształty.

Później do domu. Twojego domu, na skróty.
Odrapana kamienica, stary trzepak, wysoki
krawężnik, kałuża: jedna, druga, slalom
gigant, błoto, kurwa! Wskoczyłem w środek,

sam, brudny (ale uśmiecham się). Na skróty
do ciebie, skracanie jest w modzie:
skracać drogę, pożegnania, ułamki myśli
rozrzuconych po kratce papieru.

Nie pamiętam jak wyglądasz Anno,
Karolino, Marto, nie pamiętam. A może
pamiętać nie chcę? Zapisałem gdzieś
adres, żeby z tobą. Zapomnieć się.

Wiersze

14 lutego

jest poważny tak cholernie
poważny jak nigdy ale dziś
nie powie ci jak bardzo
bo to byłoby niespodzianką

patrzysz na niego siedząc na łóżku
z kubkiem w ręku i przygryzasz
wargi robisz nastrój ruchem szyi

i kiedy daje ci kawałek papieru
z papierowym wyznaniem
niepewną ręką pisanym na pewno
oddasz mu się wkrótce
bo cóż innego wam zostanie
jak tylko kochać się

może gdyby zamiast sterty
drukowanych uczuć raz kiedyś
zrobił ci ciepłą kawę
dziękuję że jesteś
przygryzłabyś wargi na zawsze
na zawsze