Wiersze

W tym mieście

W tym mieście to nawet wysrać się jest trudno,
a niebo chmurami zaciągnięte. Urzędnicy zamknęli
ostatni przylądek, ostatni szalet miejski, przesrane.

Zaciągamy się dymem, białym i gęsto unoszącym się
okoliczne miasta zwożą do nas śmieci, wśród nich
stare meble, zawartość szamba, kiepskie tomiki

poezji nie czyta się na ławkach w parku, poezji
nie kupuje się w księgarniach – wołają,
kiedy łudzimy się wydając ostatnie grosze, nakład

zdolnej młodzieży. Konkurs wygrany odbija się
echem brudnych kamienic. Taka dawka kultury,
że wymiotujemy na barykady spękanych chodników.

A w głowach tłoczą się obrazy pijanych zawiadowców.
Zaciera się ręce, zaciera się ślady, w tym mieście,
gdzie skansen, nie Europę zobaczysz.

Muzyka (SUNO AI), Wiersze

Wyznanie

Piosenka dostępna na SoundCloud: Otwórz i posłuchaj

Światło przygaszone. Za oknem śnieg
inspirująco tańczy w powietrzu.
Nie potrafię. Kolejny raz próbuję
napisać wiersz o tobie. Napisać
tobie jak bardzo. Nie potrafię.
Choć gęsto w powietrzu od myśli,
a za oknem ten śnieg tańczy.

Więc będę jak śnieg. Ubiorę cię w białe
słowa i dotyki białe. Nie czytaj
moich wierszy. Czytaj usta i ręce
i słuchaj szeptów jak kroków niepewnych.
Poza wierszem. Poza kartką. Poza.

Wiersze

Linia frontu

nie nazywam się poeta i przestałem
rozbierać kobiety wierszami

granice zostały przekroczone
więc wojna więc guziki
od bluzki muszą na komendę
rozpinać się jeden po drugim
na froncie nocy

nie nazywam się poeta
więc żadnych kompromisów

dziś wiem że w wierszu się toczę
i toczą się ze mną kobiety

poznałem córkę Goździkowej
zdarzyło mi się i użyłem
do granic wyobraźni
przerywany stosunek miałem

granice zostały przerwane
więc wojna poza białą kartką

dzisiejsze średniowiecze
– bitwa bez zabezpieczeń

Wiersze

W nocy

Już po północy robi się chłodno.
Denerwuje mnie nieregularny warkot wentylatora
i niejasne światło będące jak niektóre z wierszy.
Rzeczywiście są ludzie, co nie widzą sensu.
Może gdyby posłuchali tego cholernego wentylatora
rozwiałby ich wątpliwości.
Zmęczenie chce iść ze mną do łóżka.
Wentylator ucichł. Na klamce myśli wieszam
tabliczkę z napisem niedostępny.

Wiersze

Zdarza mi się

czasami zdarza mi się
opluć kogoś na ulicy

nie wiem jak to się dzieje
idę i pluję

pluję słowem myślą
że głupi idzie

a ja pluję na nich
na was na ciebie

czasami mi się zdarza
i pluję

tylko ona rozumie
idąc ze mną ulicą

do łóżka
zdarza się czasami

czasami myślą
pluję głupi

Wiersze

Jest taki adres

„Adresy się zapisuje, aby je zapomnieć” – Stanisław Tym

Jutro spacer po parku zamiast uczyć się,
rozmawiać, przekonywać. Obserwacje
kobiety z lisem i bez. Spacerować,
oglądać się, chciwie pożerać kształty.

Później do domu. Twojego domu, na skróty.
Odrapana kamienica, stary trzepak, wysoki
krawężnik, kałuża: jedna, druga, slalom
gigant, błoto, kurwa! Wskoczyłem w środek,

sam, brudny (ale uśmiecham się). Na skróty
do ciebie, skracanie jest w modzie:
skracać drogę, pożegnania, ułamki myśli
rozrzuconych po kratce papieru.

Nie pamiętam jak wyglądasz Anno,
Karolino, Marto, nie pamiętam. A może
pamiętać nie chcę? Zapisałem gdzieś
adres, żeby z tobą. Zapomnieć się.

Wiersze

14 lutego

jest poważny tak cholernie
poważny jak nigdy ale dziś
nie powie ci jak bardzo
bo to byłoby niespodzianką

patrzysz na niego siedząc na łóżku
z kubkiem w ręku i przygryzasz
wargi robisz nastrój ruchem szyi

i kiedy daje ci kawałek papieru
z papierowym wyznaniem
niepewną ręką pisanym na pewno
oddasz mu się wkrótce
bo cóż innego wam zostanie
jak tylko kochać się

może gdyby zamiast sterty
drukowanych uczuć raz kiedyś
zrobił ci ciepłą kawę
dziękuję że jesteś
przygryzłabyś wargi na zawsze
na zawsze