Wiersze

Sen?

Śnił mu się mężczyzna w zielonym płaszczu odkrywający
głębokie zakątki kraterów górskich porośniętych krzakami winogron.

Jeszcze wtedy chciał zerwać kiść owoców. Matka uderzyła go
w twarz packą na muchy. Od tej pory jego kupy są miękkie i ciepłe

jak dłonie pana dozorcy, który lubi przebierać się
za św. Mikołaja i spełniać życzenia wierzących z okolicy.

Wiersze

Myśli poszarpane

Tobie

Teraz my. Dwa zakręty. Prosta.
Przekręt. Przekręć do mnie. Ustami.
Mało ciebie. Pewna część wiersza.
Spokojna. Milcząca niepewność.
Niepewna część poety. Mało Ciebie.
Mało.

Odjazd

Piszę wiersze. Wierszę się. Samotnie.
Zawierszam się i nie przestaję. Przystanek.
Drugi. Trzeci. Pętla na szyi. Wierszę ją.
Ciężka głowa. Autobus pełen poetów. Na pętli
wyobraźni. Zaciskam wiersz. Duszę.

Wykopek

Codziennie kopany. Wiersze kopią
poeci na wierszowisku. Skopałem parę
wierszy. Kopię w twarz. Przyciskam.
Wsuń bilet w szczelinę. Na czerwonym
świetle rozjechany, kopnięty w dupę
wiersz.

Zwierze nie

Dotykaj. Tykanie zegarka. Stanął.
Czeka. Wypatruje wiersza. Wyczekuje
i szczeka. Pies na wiersze. Dotyka
ją mnie słowa krytyki. Tyki zegarka.
Niecodzienne. Głupi jestem. A Ty
szczekasz. Głośno. Niewierszysz mi.

Wers ja

Ostatnio jakby zmącony. Wiąże
sznurowadło. Emocjonalnie związany.
– kiedy następne spotkanie?
Słaby. Nieczytelny. Rozebrał ostatni
wers. Wers Ona. Wers On. Rewers.

Geometria

Na barykady myśli. Wiersze wytaczamy.
Działa wielkie. Porozumienie. Konflikt
pokoleń, myśli, przerwań. Przerywany
stosunek do służby wierszem. Myśli
zwierszowiałe. Toczą się. Dokoła. Dokoła.

Czaty

Cześć, skąd klikasz? Daj fotkę.
Fotka. Foczka. Umówisz się?
Fajna jesteś. Lubię klikać. Lubię.
Myszki. Optyka. Kulki. Pod czerwień.
Bielizny Twojej. Zaklikam. Zawodowo.

Poderwanie

Cześć Nina. Pocałunek. Głęboko
ukryte znaczenie. Cześć. Piszę wiersze
umówisz się ze mną? Nina. Pocałunek.
Po północy. Po godzinach. Po robocie.
Po całunek. Ze mną. Zawierszuj się.
Między wersami. W cieniu zwrotki.
Wywrotka. Nina. Wiersz o nas. Bez nas.

Umyśl mnie

Wiersz tworzę. Tworzywo sztuczne.
Wierszywo. Warzywo. Płodny umysł.
Taki jestem fajny. Niepowtarzalny.
Z wierszem na Ty. Poczytaj mamo.
Warzywa. Zupa z wierszy. Pieprzna.

Statki

Noc. Nocnik. Kontrola dostępu.
Gra na dwa fronty. Front wyzwolony.
Front morski. Nocne rozmowy. O niej.
O nim. O nie! Nocnik. Przeciek.
Miało być przecież. Przecier jest.

Szach i mat

Niepewny oddech. Miarowe bicie
po twarzy. Zaburzenia świadomości
wiersza, tekst zachwiany. Nieczytelny
rozlewany po stole. Po pół litrze.
Ciemno. Pięści rzucają cieniem.
Po ścianach. Miarowo po twarzy
rozrzucony. Oddech nieczytelny. Już.

Wiersze

Źródło

Słyszę wyraźnie.
Dźwięk dobiegający z kuchni
krople wody gromadzą się
na krawędzi kranu. Ciasno.
Skaczą w białą przestrzeń
umywalki. Szybko stają się
nie do zniesienia.

A wszystko zaczynało się
niepozornie żadnych proroczych
znaków świateł latarni morskiej.

Setki kropli ginie
w labiryntach pordzewiałych rur,
które kiedyś miały prowadzić do morza.

Wiersze

Pod-świadomość

[Pod-świadomość]

Byłem pewien, że to sen,
w którym jestem twoim psem,
w którym gładzisz moją łapę,
w którym chwytasz moją dłoń.

Może mi się śnił ten sen,
może to nie jesteś ty.
Tak tłumaczę to od lat,
tak cierpliwie i z nadzieją.

(Gdy jest sen, nie ma celu,
gdy jest cel, nie ma sensu,
a gdy sens jest, nie ma nas.)

We śnie nadal chcesz mnie mieć,
we śnie dalej mnie tresujesz,
nadal wiążesz mnie i plany.

Wtedy zawsze leje deszcz.
Zawsze wtedy jesteś deszczem.
Znowu czuję mokrą pięść.
We śnie leżę przywiązany:

do ciebie, do ciebie,
jak potulny pies,
jak potulny pies.

Wiersze

Poezja atomowa krótkiego zasięgu

Coraz więcej miejsca, kolejne puste krzesła,
szerokie spektrum tekstów i spotkania widmo.

Więcej powietrza, poetyckie wydechy,
zdają się być obce, podobnie jak twarze.

Więcej wody w wierszu, mniej tłustego słowa,
przez palce przelewane równoległe światy.

Dziewczyny w spódniczkach, które pisz(cz)ą jeszcze,
chciałyby spróbować dotknąć ostrza tekstu.

Nie mają śmiałości, by do siebie przyjąć
bojaźliwych chłopców tryskających słowem.

Coraz więcej miejsca, dostawiamy krzeseł
licząc jak w grze w karty na dobre rozdanie.

Wczoraj gra w pokera, dzisiaj gramy w wojnę.
Linia frontu znika jak miejska poezja.

Wiersze

Nietakt

Założymy grupę poetycką, założymy się z panem
urzędnikiem, że wstydu nie będziemy przynosić.
Przyniesiemy wiele nagród, wypromujemy miasto.
Potem założymy śmieszne ubranka, zabawimy się,
będzie występ niemal teatralny i parę wierszy.

Założymy grupę poetycką, zaprosimy dziewczyny,
będą czytać nasze wiersze i od razu zakochają się
i zechcą słuchać tych wierszy na dobranoc.
Więc ułożymy plan, zdobędziemy pieniądze,
aby dziewczyny mogły chodzić do kina i na szejki.

Czytanie wierszy, dyskusje, pieprzenie trochę,
bo tego nie uniknie się. Nasze małe spotkania,
wielkie ideały, rozwieszone na poręczach dnia.
Będzie lirycznie, wieczorki autorskie i brawa.
Wręczą dyplom z uśmiechem, wierzyć że szczery.

Wiersze

Prze-mijanie

Mijam ściany, na których każde pęknięcie
jest jak wyschnięte koryto rzeki.
Droga dłuży się. Światło przyspiesza.
Uchodzi kątem na ciągle obecne,
ale coraz bardziej rozmazane twarze.

Wiersze

All-chemia

północ dochodzi szczęśliwa
bo w pełni się spełni i zaśnie

księżyc jeszcze niewyraźny, ale gwiazdka
z reklamy przyniosła żółte tabletki

północ dochodzi jeszcze zdobywa niebo
nakrywając je ciemną kołdrą

my

(popiół z papierosów wtarty w dywan
plama porannej kawy na firance)